niedziela, 18 grudnia 2011

Dieta doktora B.

Zanim spotkałam wreszcie lekarza, którego wskazówki byłyby dla mnie pomocne, długo tułałam się od jednego specjalisty do drugiego. Najczęściej słyszana rada: proszę stosować dietę lekkostrawną. Ale co to właściwie znaczy? Pierwszy raz, kiedy to usłyszałam, stosowałam dietę, którą zaleca się dzieciom po grypie żołądkowej – kaszki, chrupki kukurydziane bez smaku, suchy chleb albo lepiej: gotowany ryż. Ale ile można jeść w taki sposób? Zresztą, zdecydowanie to nie o to chodzi w diecie dla IBS.

Wreszcie pojawił się lekarz, który wytłumaczył mi to konkretniej. Otóż, mimo iż kiedyś mogłam jeść niemal wszystkie, teraz już nie mogę jeść większości rzeczy. Mój układ pokarmowy po prostu przestał normalnie funkcjonować i prawdopodobieństwo, że znów zacznie jest bardzo, bardzo niewielkie. Kiedy to usłyszałam, pomyślałam: "Nic, tylko się załamać".

Ale było coś, co mogłam zrobić, by na co dzień czuć się znacznie lepiej. To nie znaczy, że żołądek nie boli mnie codziennie – boli. Albo, że lepiej będę znosić ciężkie potrawy – też nie. Ale, przy sporej ilości wyrzeczeń ja osobiście mogę zagwarantować, że są takie dni, kiedy czuję się doskonale, a wcześniej – trudno było mi przypomnieć sobie, jak to jest żyć bez nieustannego uczucia dyskomfortu lub bólu.

Zasada jest prosta – to czego nie dalibyśmy małemu dziecku, nie nadaje się również dla nas. Na początek temperatura.

TEMPERATURA

Wszystko, co jem lub piję, musi być ciepłe lub gorące. Temperatura pokojowa nie wystarcza – w końcu w żołądku jest mniej więcej 38 stopni, a jeśli wpada do niego coś zimnego, to ciało musi wykonać zupełnie zbędną, ogromnie męczącą pracę podgrzania wszystkiego do temperatury trawienia. Nie, żołądek, który i tak już jest wymęczony np. nadmierną produkcją kwasów, nie potrzebuje takiego ciężaru. Dlatego picie zimnej wody, zimnych napojów, jedzenie lodów odpada.

WARZYWA I OWOCE

Najsmutniejszy chyba punkt tej diety – nie wolno jeść surowych warzyw i owoców. Dla większości osób z IBS są one po prostu zupełnie niestrawne. Koniec więc z sałatkami, przepyszną sałatą z oliwą z oliwek, z surowymi pomidorami czy owocami latem. Czy może być gorsza kara? A jednak muszę przyznać, że nie jem ich już dwa lata i… zupełnie się do tego przyzwyczaiłam.

SPOSÓB PRZYRZĄDZANIA POTRAW

Smażenie, w związku z dużą zawartością tłuszczu i szybkim przygotowywaniem, odpada. Najlepszą metodą jest gotowanie na parze – jedzenie zachowuje wartości, smak, a także jest przygotowywane bez tłuszczu i dobrze rozmiękczone. Inna możliwość to duszenie, gotowanie oraz pieczenie w piekarniku. Ta ostatnia metoda jest szczególnie dobra w przypadku ryb i mięs.

KONSYSTENCJA

Któż nie lubi, kiedy marchewka lekko chrupie przy gryzieniu? Albo kiedy makaron przyrządzony jest al dente? Pyszności! A jednak, nie dla nas. Dlatego makaron lepiej lekko rozgotować lub z niego zrezygnować, a co do warzyw – naprawdę muszą być dobrze ugotowane i miękkie. Powód jest prosty: przy tak przyspieszonym lub zwolnionym trawieniu (zależnie od IBS) wszystko co zjemy twarde, w takim samym prawie stanie trafi do jelit. I niestety, nie będą one w stanie poradzić sobie z normalnym strawieniem twardych kawałków warzyw, czy surowych, kwaśnych owoców.

PRZYPRAWY

Najgorsza jest sól, podobnie duża zawartość cukru, ale też inne przyprawy – ostra papryka, pieprz, chilli, a przede wszystkim glutaminian sodu. Najlepiej więc ograniczyć odrobinę przyprawy, stopniowo, tak by nie mieć wrażenia, że jedzenie jest pozbawione smaku. Ja z soli nie rezygnuję. Uznaję, że nie jest najgorszym złem, jakie mogę dołożyć do swojego jedzenia. Ale jeśli tylko mogę, rezygnuję z mieszanek przypraw zawierających glutaminian sodu.
WYKLUCZONE SKŁADNIKI
Niestety bardzo wartościowe rośliny strączkowe odpadają . Podobnie: brokuły, kapusta, fasola, brukselka. Cebula – w niedużych ilościach nie powinna szkodzić, ale nigdy na surowo. I przede wszystkim uwaga na czosnek. Sama już przetestowałam – przetworzony, czyli gotowany, smażony i zawarty w potrawach aż tak mi nie szkodzi. Ale surowy, w tzatzikach, w sosie czosnkowym… ech, nie, nie i jeszcze raz nie!
Produkty mleczne też nie są polecane, zwłaszcza jogurty, które pobudzają motorykę jelit. Ale mnie osobiście nie szkodzi śmietana (niezależnie od zawartości tłuszczu).
Wygląda strasznie, prawda?


Wolno jeść:
-gotowane warzywa
-posiłki gotowane na parze
-duszone
-delikatne, mocno rozgotowane jedzenie
-zupy kremy 
-chude zupy
-delikatne, chude i dobrze ugotowane mięso, ryby
-wszystko w temperaturze co najmniej 38 stopni – temperatura pokojowa nie wystarcza


Nie wolno jeść:
-surowych warzyw
-surowych owoców
-twardych produktów
-tłustego (tzn. z płynnym tłuszczem – tłuszcz zawarty w jedzeniu, jak np. w łososiu nie jest tak szkodliwy, jak olej z patelni, roztopione masło, oliwa)
-makaronów, ryżu al dente
-smażonego
-zimnego.

Kiedy pierwszy raz o tym wszystkim myślałam,  trudno było mi sobie wyobrazić w ogóle jakiekolwiek jedzenie - właściwie wszystko jest zabronione. Ale potem okazało się, że nie, że tak naprawdę po prostu trzeba zrezygnować z tego, co szkodzi. A to, jak można przyrządzać potrawy z dobrych, lekkich i "dozwolonych" składników staram się pokazywać na łamach tego bloga. Spróbujcie sami :)

UWAGA: oczywiście, nie jest to uniwersalna dieta. Najlepiej, by była przepisana przez lekarza. Pamiętajcie, że IBS ma to do siebie, że nie ma jednej recepty na życie z tą chorobą, każdy musi odnaleźć swój rytm i swoją dietę. Ale ta może być dobrym początkiem :)

7 komentarzy:

  1. Niechcący trafiłam na twój blog i o zgrozo muszę przyznać że takiego steku bzdur jakie tu znalazłam dawno nie czytałam. Może zajmij się tą lingwistyką ( jak piszesz to twoje główne zajęcie) i nie wciskaj ciemnoty bo to nie średniowiecze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłabym wdzięczna za rozwinięcie tej wypowiedzi. Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Czy też chorujesz na to, co ja i leczysz się i jesteś na diecie? Lingwistyką również się zajmuję, ale to nie przeszkadza mi w pisaniu bloga. Nie musisz zgadzać się z tym, co piszę, ale podaj chociaż argumenty. Nie rozumiem też "średniowiecza" - gdzie je zuaważyłaś? Pozdrawiam,

      Usuń
  2. Di- ja mam zdiagnozowane INS od 2 miesiecy, biore leki i jestem na diecie, oczywiscie moge jesc tylko dokladnie to co wypisalas, jestem szczesliwa ze trafilam na tego bloga bo być moze ulatwi mi to teraz przygotowywanie sobie w domu posiłków (nie moge jescze jakoś sie z tym ogarnąć). Jedyne co u mnie jest inaczej to: nie trawie żadnego nabiału, i moge jeść surowe warzywa (niektóre) ale bardzo mało gotowanych. Jeśli możesz napisz proszę czym ew. możnaby zastąpić np. śmietane w Twoich przepisach. Nie mam jeszcze takiego doświadczenia jeśli chodzi o IBS a chętnie bym wyprobowala pare Twoich przepisów.
    Jaga

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech, z laktozą jest ciężko, co? Ja też przymierzam się do zastępowania nabiału produktami bez laktozy, ale nie jest to łatwe zadanie. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to spróbować mleka sojowego, jako substancja do zabielania - ja wypróbowałam już w ciastach, świetnie się nadaje. Śmietana 30% dlatego dobrze się sprawdza, że się nie warzy... Ale pomyślę więcej nad tym i zobaczę, czy coś uda mi się znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od razu przyszła mi do głowy jedna rzecz: na przykład sosy śmietanowe próbuj zastępować tymi na bazie oliwy o różnych smakach - np. śmietanowy sos cytrynowy można zastąpić mocno cytrynowym sosem na bazie oliwy z oliwek lub z pestek winogron (daje inny aromat) - do szparagów czy sałatek będzie świetnie pasować

    OdpowiedzUsuń
  5. O to świetnie :) właśnie ostatnio kupiłam małe opakowanie mleczka sojowego do wypróbowania i zobaczymy jak zadziała. Ja bardzo sobie chwale wszystkie kozie sery etc. nie jem tego w dużych ilościach ale nie mam takich problemów jak po normalnych :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń