Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na zdrowie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2013

Prosty koperkowy pstrąg

Pstrąg to jedna z moich ulubionych ryb. Niewiele jej trzeba, a ma świetny, wyrazisty smak, zupełnie inny od łososia, którego też jem często.
Latem organizowana była akcja "Nadeszła chwila na pstrąga grilla". Było pełno przepisów na różne wariacje pstrąga. Ja jadłam np. kiedyś pstrąga po góralsku, z oscypkiem. Ciekawe doświadczenie, ale zawsze wracam do prostego pstrąga. Najlepszy z hodowli kogoś znajomego, a kiedy takiego nie ma, to i ten z supermarketu się nada. Najważniejsze, żeby miał przejrzyste oczy, wtedy wiadomo, że jest świeży.

Składniki dla 2 osób:
2 świeże pstrągi
20 g masła
pół pęczka koperku
2 ząbki czosnku

ryż do sushi / basmati / chleb
ocet ryżowy

sałata / mieszanka sałat
musztarda
miód
oliwa z oliwek
sól
pieprz

Wypatroszone pstrągi dokładnie myjemy. Układamy je na blacie lub desce i solimy i pieprzymy. Do środka nakładamy po trochę masła i dużo koperku oraz po 1 ząbku czosnku. Przygotowujemy dwa kawałki folii aluminiowej. Muszą one być po 5 cm dłuższe niż pstrągi z każdej strony. Z jednej strony smarujemy je masłem lub oliwą. Nakładamy na nie pstrągi i zawijamy z każdej strony tak, żeby powstały kieszonki z pstrągiem w środki, jak na zdjęciu. Mocno zamykamy brzegi kieszonek.
Pstrągi wkładamy na blasze w kieszonkach do piekarnika nagrzanego do 180 st C. Pieczemy 15 minut. Wyjmujemy z piekarnika, otwieramy kieszonki i wkładamy z powrotem do piekarnika na 5 minut pod grill. Wtedy skórka pstrągów może się ładnie przypiec. W międzyczasie gotujemy ryż - ja zrobiłam ryż jak do sushi - z odrobiną octu ryżowego i niewielką ilością soli. Do tego możemy podać sałatkę lub ulubioną surówkę lub grillowane pomidorki koktajlowe. Dla mnie takie pomidorki to świetny wynalazek - nawet po 15 minutach są w środku pysznie gorące. Pstrągi wyjmujemy z folii - można zostawić sobie sos, który się wytworzył albo go wylać. Ostrożnie wyjmujemy  folii, żeby nie zdjąć skóry z ryby i nakładamy na talerze z ryżem i warzywami. Pyszne! Polecam :)

Pstrąg to bardzo dobra ryba dla wszystkich, którzy mają problemy żołądkowe - jest chudy, a sycący. Bardzo zdrowy.



niedziela, 20 stycznia 2013

Tort galaretkowy


Aby przywrócić sobie trochę wiosennego optymizmu, postanowiłam upiększyć sobie weekend lekkim deserem. Wymyśliłam tort galaretkowy (choć jestem pewna, że przede mną ktoś też taki już robił, ale przezornie nie sprawdzałam w internecie :) ). Lekki i pyszny, ale dla cierpliwych.

Składniki:
5 opakowań galaretki o różnych smakach i kolorach. Ja unikam hitów z ostatnich miesięcy, takich jak galaretka szmaragdowa i inne nieziemskie smaki i kolory - wolę prostsze smaki i bardziej "naturalne" kolory.
2 gruszki
1 jabłko
4 mandarynki.

Kolejno rozpuszczamy galaretki w wodzie. Ja zaczęłam od czerwonej. Rozpuściłam ją, schłodziłam i czekałam aż lekko się zetnie. W międzyczasie przyszykowałam tortownicę, t.j. wyłożyłam ją folią. Obrałam i pokroiłam gruszkę, którą wyłożyłam spód tortownicy. Świetny spód "ciasta" :)
Dalej po kolei rozpuszczałam galaretki w osobnych naczyniach i chłodziłam. Chodzi o to, by jeden smak stężał, wtedy wykładamy go do tortownicy, a niedługo potem tężeje następny i tak w kółko. Do kolejnych warstw dokładałam obrane i pokrojone owoce. Tort wyszedł iście tęczowy :)

PS. Galaretka ma świetne właściwości dla kości i stawów. Mnie nie zaszkodziła, a wyglądała i smakowała świetnie.

piątek, 26 października 2012

Zapiekanka z cukinii Jamiego


Po ostatniej wizycie w księgarni, do domu wróciłam obładowana - "Ekonomia gastronomia", "Słodkie życie w Paryżu" i "Kulinarne wyprawy Jamiego". Próbuję wszystkiego, co mi się podoba po kolei z każdej z nich.
Dziś zapiekanka z cukinii - wspaniałe wegetariańskie danie - idealne dla wszystkich z IBS. Zdrowe, pyszne, lekkie.

U mnie porcja dla dwóch osób z dokładką. Zrobiłam ją z jednej dużej cukinii.

6-8 porcji:
2 łyżki oliwy
3 cebule, obrane i pokrojone w cienkie plasterki
180 g opłukanego ryżu
7 średnich cukinii, pokroić w cienkie plasterki
500 ml gorącego bulionu
4 czubate łyżki naturalnego jogurtu / gęstej śmietany
150 g startego sera lub mozzarelli
sól, pieprz, oliwa

Rozgrzewamy piekarnik do 190 st. W między czasie rozgrzewamy oliwę na patelni, wrzucamy na nią cebulę i po chwili dolewamy trochę wody. Gdy cebula się zeszkli i zmięknie, wrzucamy na nią ryż i cukinię. Dolewamy bulion i dusimy 5 minut. Zdejmujemy z ognia, dodajemy jogurt, 2/3 sera i przyprawy. Mieszamy dokładnie.
Wykładamy do natłuszczonej formy, np. brytfanki. Rozkładamy tak, by cukinia była na wierzchu. Posypujemy resztą sera i pieczemy przez 40 minut.
Jest super :)

Jamie poleca podawać ją do grillowanego mięsa lub ryby z sałatką. Dla mnie to pełne danie na lunch w środku tygodnia.




sobota, 29 września 2012

Cukinia po meksykańsku

Jesienią na straganach z warzywami jest tak wiele pyszności, że nie wiadomo, co gotować najpierw, dynię, cukinię, papryki... wybór jest niemalże nieskończony. Najlepiej - wszystko po kolei.
Na lekki obiad, który nie przysporzy nam żadnych problemów żołądkowych, a dostarczy wiele smaku i mnóstwo witamin, polecam cukinię po meksykańsku. Przepis zaczerpnięty ze "Smaku życia" Agnieszki Maciąg.


Składniki:
3 duże pomidory
2 młode spore cukinie lub 6 małych
1 czerwona papryka
1 żółta papryka
2 ząbki czosnku
2 suszone papryczki chili
1 cebula
2 łyżki oliwy z oliwek
0,5 szklanki posiekanych liści bazylii
1 łyżeczka cukru trzcinowego
sól
świeżo mielony czarny pieprz
Żeby to danie naprawdę nie szkodziło, przepis dla IBS-ów trzeba trochę zmodyfikować. Ja rezygnuję z papryczki chili, cebuli i czosnku. Wiem, że wszystkie te składniki sprawiają, że danie ma wyjątkowy aromat. Niestety, dla mnie są tylko źródłem bólu żołądka, więc.... z bólem rezygnuję! Ostatnio dowiedziałam się też, że jedno z moich ulubionych ziół, bazylia, bardzo wzmaga produkcję kwasu żołądkowego. Więc teoretycznie też powinnam z niego zrezygnować. Nie rezygnuję, myślę, że to mały grzech.

1. Najpierw parzymy pomidory i obieramy je ze skórki. Kroimy w kostkę. Cukinię myjemy i bez obierania kroimy w kostkę. Paprykę myjemy, usuwamy nasiona i kroimy w kostkę.
2. Na rozgrzaną na patelni oliwę dodajemy paprykę. Gdy papryka jest już prawie gotowa, dodajemy cukinię, a na koniec pomidory. Dusimy bardzo krótko, wszystkie warzywa szybko będą miękkie. Na koniec dodajemy cukier, sól i bazylię.

Podajemy z kuskusem lub z ryżem. Coś pysznego, a do tego wegetariańskie. Naprawdę poprawi humor w słotny dzień :)

sobota, 11 sierpnia 2012

Nadziewane patisony


Patison to zupełnie owe odkrycie w moim domu. Warzywo, które kiedyś tylko śmieszyło swoją nazwą, dziś zachwyca. Samo w sobie jest bardzo intrygujące. Wygląda jak niezwykła dynia, kształtna, z wystającyi brzegami, w pięknym pistacjowym kolorze.
Bardzo wygodnie jest przyjechać do rodzinnego domu, już w drodze cieszyć się nadchodzącą rodzinną atmosferą, a na stole zastać nie tylko pięknie pachnący obiad, ale do tego kulinarne odkrycie. Tak właśnie było w tym roku, kiedy wróciłam w rodzinne strony.
Patisony, które widać poniżej to swojskie, ogródkowe plony. Są różnej wielkości, a co jeden, to ładniejszy. U nas są całe kosze, więc przerabiamy je na różne sposoby, ale najbardziej efektowne są chyba zapiekane, nadziewane patisony. Niezwykły smak. Polecam każdemu, zwłaszcza tym z IBS, którym wolno jest gotowane warzywa (a raczej tylko gotowane warzywa) bo to bomba warzywna, pełna witamin, kolorów i smaku.


Przepis na nadzienie moja mama wypożyczyła ze strony Palce Lizać. Składniki są odrobinę zmodyfikowane:


3 średniej wielkości patisony

Nadzienie:
1 czerwona
1 żółta papryka
pół puszki czerwonej fasoli
1 cebula
2 świeże pomidory
sól, pieprz,
oliwa
2 łyżeczki świeżego koperku


1. Najpierw trzeba odkroić czubki patisonów i wzdłuż nacięcia wydrążyć miąższ. Pestki wyrzucamy, a resztę tego, co zostanie wydrążone odkładamy na bok.

2. Cebulę kroimy drobno. Paprykę kroimy w kostkę. Dodajemy posiekany miąższ. Doprawiamy solą, pieprzem. Pomidory należy sparzyć, obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Wszystkie składniki smażymy na dużej, głębokiej patelni lub w woku. Dodajemy odsączoną fasolę i mieszamy.

3. Oczyszczone patisony solimy i pieprzymy w środku. Napełniamy farszem po brzegi (a nawet z lekkim czubkiem). Wkładamy do naczynia żaroodpornego i zapiekamy około 30 minut. Przy dotknięciu patison ma się wydawać miękki, ale nie rozgotowany.
4. Przyrządzamy lekki sos pomidorowy do podania z patisonami. Na patelni podsmażamy odrobinę cebulki. Do tego dokładamy obrane i pokrojone w kostkę pomidory (dwa lub trzy). Porządnie smażymy do miękkości. Miksujemy blenderem i nakładamy na talerz obok patisona do dekoracji.



Wszystkim gościom powinna opaść szczęka ;) ale tylko na chwilę, bo zaraz zabiorą się za dokładkę ;)


Przed pieczeniem









Po pieczeniu







wtorek, 12 czerwca 2012

Szparagi, cytryna, drób...

Czerwiec i nadchodzące lato wyczuć można po kilku oznakach, na stoiskach ryneczków coraz więcej truskawek, powoli pojawiają się drogie czereśnie czy maleńkie maliny, ale przede wszystkim - szparagi. Jedno z bardziej eleganckich warzyw, takich ,które sprawiają, że czujemy, jakbyśmy jedli luksus w czystej postaci.

Tym razem szparagi w towarzystwie piersi z kurczaka, młodych, drobnych ziemniaczków i sosu cytrynowego. I to nie szparagi mają być tu dodatkiem, tylko drób i spółka.



Pęczek zielonych szparagów
pierś z kurczaka, świeża
kilogram młodych ziemniaczków
cytryna
śmietana 30%
sól
pieprz

czas przygotowania: 30 minut

1. Kurczaka obieramy, przygotowujemy do gotowania. Nacieramy go mocno solą morską i wkładamy do lodówki na co najmniej pół godziny.
Na pół godziny przed planowanym obiadem wyjmujemy kurczaka, a ziemniaczki dokładnie myjemy w wodzie. Ziemniaczki w całości nacieramy solą i wkładamy do parowaru na 25 minut - można je też zwyczajnie ugotować w wodzie, ale gotowane na parze mają piękny aromat i nie tracą tylu wartości.
2. W międzyczasie kroimy kurczaka w podłużne paski i nacieramy pieprzem wedle uznania. Układamy go na płycie do gotowania w parowarze i odstawiamy na bok. 
3. Cytrynę trzeba mocno "wymasować" pocierając cytryną mocno o blat kuchenny lub deskę. Następnie cytrynę należy sparzyć wrzątkiem. Potem, ścieramy skórkę z całej cytryny i rozkrawamy ją na pół w poprzek.
4. Podgrzewamy śmietankę na patelni. Ilość jest względna - dla mnie to około 200 ml - śmietanka mocno zmniejszy objętość. Dodajemy skórkę z cytryny do śmietanki i pozwalamy jej się zagotować.
5. Na 15 minut przed końcem gotowania do parowaru dokładamy tacę z kurczakiem. Niech się gotuje. Po 10 minutach wyjmujemy tacę z kurczakiem, a do ziemniaczków dokładamy szparagi - 5 minut to dla nich zdecydowanie dość krótko. Szparagi trzeba wcześniej umyć i odciąć lekko zdrewniałe końcówki.
6. Do zredukowanej śmietanki dodajemy kurczaka. Sos powinien być dość gęsty. Jeśli jest za gęsty, dodajemy odrobinę wody lub śmietanki. Do zawartości patelni wciskamy sok z cytryny, może być prawie z całej połówki. Próbujemy, ewentualnie dodajemy soli lub soku z cytryny.
7. Wyłączamy parowar. Ziemniaczki kroimy na połówki i układamy z boku talerza. Obok, na środku kurczak w sosie, na wierzch wzdłuż szparagi. Szparagi wcześniej dobrze ułożyć na innym talerzu, pokropić oliwą i polać sokiem z cytryny. Całość polewamy sosem według uznania :)



Dla mnie - niebo :) Do tego w 100% zdrowe. Wszystko z parowaru, kurczak niesmażony, więc nie zaszkodzi nikomu. Warzywa są delikatne, dobrze ugotowane, ale nie rozgotowane. To danie w pełni zgodnie z dietą Low FODMAP. A do tego, jest naprawdę przepyszne i nadaje się na coś więcej niż zwykły lunch, choć i wtedy dostarczy nam nieziemskich wrażeń :)


środa, 6 czerwca 2012

Nalewka i syrop z kwiatów bzu

Z notatnika mamy:
 




Koniec maja i początek czerwca to pora na bzowe zbiory. 
Bez zrywamy koniecznie w słoneczny dzień, w południe, bardzo ostrożnie, by nie uronić cennych pyłków kwiatowych. 
W domu odcinamy starannie wszystkie zielone części baldachów, bo to one nadają gorzki posmak naszemu syropowi. Nie zrywamy przekwitających kwiatostanów, bo mogą zawierać toksyczne składniki. 

Potrzebujemy na każde 50-70 baldachów 1l wody, 700g cukru, 1 cytrynę i 300g spirytusu. Ja nie dodaję żadnych innych składników, bo nie chcę zepsuć naturalnego smaku i koloru bzu. Uwierzcie,kiedy skosztujecie, sami też docenicie.  
W słoju układamy na przemian kwiatuszki i cytrynę i zalewamy letnim syropem zrobionym z wrzącej wody i cukru, przykrywamy gazą lub papierem i odstawiamy w słoneczne miejsce na 8-10 dni, codziennie potrząsając. Ja jestem typem smakosza i nie mogę sobie odmówić codziennego rytuału próbowania intensywności syropu, kontrolując równocześnie, czy nie zaczyna się fermentacja. W takich okolicznościach skracam leżakowanie, przecedzam przez gęste sito, mieszam ze spirytusem i tak powstaje pyszna i zdrowa nalewka. Odstawiam na trzy tygodnie bez mieszania, potem ponownie zlewam, tak by nie było osadu. 
dzieciom nalewki nie podaję i dla tego przygotowuję tez z części syrop. W tym celu sok po odcedzeniu doprowadzam do wrzenia, potem zamykam w butelkach i odstawiam do przestudzenia odwrócone do góry dnem. Teraz już rodzinne maluszki mają swój syropek na wszelkie okoliczności, który nie wymaga przechowywania w lodówce. 
 
 
Nalewkę i syrop z bzu czarnego stosuję w przeziębieniach i innych chorobach, przy których występuje gorączka. Zimą profilaktycznie, ze smakiem i dla zdrowotności. Ze względu na swoje działanie moczopędne bez zalecany jest jako środek wspomagający leczenie zakażeń dróg moczowych. Nalewka dobrze też robi na migreny i stany osłabienia.