Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drób. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drób. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 czerwca 2012

Szparagi, cytryna, drób...

Czerwiec i nadchodzące lato wyczuć można po kilku oznakach, na stoiskach ryneczków coraz więcej truskawek, powoli pojawiają się drogie czereśnie czy maleńkie maliny, ale przede wszystkim - szparagi. Jedno z bardziej eleganckich warzyw, takich ,które sprawiają, że czujemy, jakbyśmy jedli luksus w czystej postaci.

Tym razem szparagi w towarzystwie piersi z kurczaka, młodych, drobnych ziemniaczków i sosu cytrynowego. I to nie szparagi mają być tu dodatkiem, tylko drób i spółka.



Pęczek zielonych szparagów
pierś z kurczaka, świeża
kilogram młodych ziemniaczków
cytryna
śmietana 30%
sól
pieprz

czas przygotowania: 30 minut

1. Kurczaka obieramy, przygotowujemy do gotowania. Nacieramy go mocno solą morską i wkładamy do lodówki na co najmniej pół godziny.
Na pół godziny przed planowanym obiadem wyjmujemy kurczaka, a ziemniaczki dokładnie myjemy w wodzie. Ziemniaczki w całości nacieramy solą i wkładamy do parowaru na 25 minut - można je też zwyczajnie ugotować w wodzie, ale gotowane na parze mają piękny aromat i nie tracą tylu wartości.
2. W międzyczasie kroimy kurczaka w podłużne paski i nacieramy pieprzem wedle uznania. Układamy go na płycie do gotowania w parowarze i odstawiamy na bok. 
3. Cytrynę trzeba mocno "wymasować" pocierając cytryną mocno o blat kuchenny lub deskę. Następnie cytrynę należy sparzyć wrzątkiem. Potem, ścieramy skórkę z całej cytryny i rozkrawamy ją na pół w poprzek.
4. Podgrzewamy śmietankę na patelni. Ilość jest względna - dla mnie to około 200 ml - śmietanka mocno zmniejszy objętość. Dodajemy skórkę z cytryny do śmietanki i pozwalamy jej się zagotować.
5. Na 15 minut przed końcem gotowania do parowaru dokładamy tacę z kurczakiem. Niech się gotuje. Po 10 minutach wyjmujemy tacę z kurczakiem, a do ziemniaczków dokładamy szparagi - 5 minut to dla nich zdecydowanie dość krótko. Szparagi trzeba wcześniej umyć i odciąć lekko zdrewniałe końcówki.
6. Do zredukowanej śmietanki dodajemy kurczaka. Sos powinien być dość gęsty. Jeśli jest za gęsty, dodajemy odrobinę wody lub śmietanki. Do zawartości patelni wciskamy sok z cytryny, może być prawie z całej połówki. Próbujemy, ewentualnie dodajemy soli lub soku z cytryny.
7. Wyłączamy parowar. Ziemniaczki kroimy na połówki i układamy z boku talerza. Obok, na środku kurczak w sosie, na wierzch wzdłuż szparagi. Szparagi wcześniej dobrze ułożyć na innym talerzu, pokropić oliwą i polać sokiem z cytryny. Całość polewamy sosem według uznania :)



Dla mnie - niebo :) Do tego w 100% zdrowe. Wszystko z parowaru, kurczak niesmażony, więc nie zaszkodzi nikomu. Warzywa są delikatne, dobrze ugotowane, ale nie rozgotowane. To danie w pełni zgodnie z dietą Low FODMAP. A do tego, jest naprawdę przepyszne i nadaje się na coś więcej niż zwykły lunch, choć i wtedy dostarczy nam nieziemskich wrażeń :)


piątek, 10 lutego 2012

Anielski kurczak na święto miłości

W Niemczech odkryłam wspaniałe miejsce - mekkę dla domatorów i kucharzy, czyli sklepy Depot. A w nich tuż w przed Walentynkami piękne naczynia z uszkami w kształcie anielskich skrzydeł. Kiedy nałożymy do nich coś ugotowanego od serca, nawet najskromniejsza kolacja zamieni się w iście boski wieczór. Nasi ukochani wyczują w każdym kęsie uczucia z jakimi kroimy składniki, mieszamy, pieczemy, gotujemy i smażymy. Jak w staropolskiej tradycji, przez żołądek do serca ukochanych nam osób!




 
Składniki:
podwójna pierś z kurczaka
2 puszki mandarynek
puszka ananasów
2 torebki ryżu basmati lub jaśminowego
sól, pieprz
 1.Dokładnie obieramy piersi z kurczaka z wszelkiego tłuszczu – najchudsze mięso będzie najlepsze dla każdego, kto ma problemy z żołądkiem. Kroimy kurczaka w kostkę o dowolnej wielkości i smażymy na oliwie z oliwek, aż będzie idealnie dopieczona i krucha, ale nie przypieczona. Solimy i pieprzymy mięso i zdejmujemy z patelni. 

2.Gotujemy ryż bez torebek – nie ma potrzeby gotować plastiku z naszym jedzeniem. Ryż powinien być lekko al dente.  Ryż odcedzamy i przekładamy do woka lub bardzo głębokiej patelni (z braku laku wystarczy też garnek :)).

3.Otwieramy ananasa i mandarynki. Ananasa w kawałkach dodajemy do ryżu i mieszamy. Wlewamy połowę soku z puszki ananasów – nada ryżowi wspaniałego aromatu. Dodajemy kurczaka i próbujemy – ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem lub dolewamy jeszcze soku ananasowego. Mocno mieszamy, a na sam koniec dodajemy mandarynki – bardzo łatwo się kruszą i zamieniają w drobne kawałeczki, więc po dołożeniu mandarynek, najlepiej już nie mieszać.

KOMENTARZ – Złota zasada prawdziwej i wykwintnej kuchni stanowi, że należy używać produktów naturalnych, najlepszej jakości i z najwyższej półki. Żadnych półśrodków. Tymczasem ja przedstawiam wam przepis na ryż z mandarynkami i ananasami z puszki. Jednak zimą owoce, które dostajemy w sklepach są spryskane ogromną ilością chemikaliów. A do tego… podstawą diety IBS jest… kompletny zakaz surowych owoców i warzyw. A te z puszki są dużo lżejsze i dużo bardziej miękkie, a dzięki temu dużo bardziej lekkostrawne. Więc pozwólmy sobie zapomnieć o niektórych złotych zasadach i cieszmy się wspaniałą kolacją walentynkową, po której bóle brzucha w niczym nie będą przeszkadzać :)

piątek, 27 stycznia 2012

Rozgrzewający rosół z kluskami lanymi

Zimą nic tak nas nie rozgrzeje jak prawdziwy domowy rosół w babcinej wersji. Moja ukochana babcia zawsze gotuje nam rosół z kluskami lanymi, który jak nic innego przypomina mi ciepło domowej rodzinnej kuchni.
Rosół to dobra alternatywa dla IBS-ów, ale musi być dość chudy. Najlepszy byłby taki na samych piersiach z kurczaka i kiedy jem sama, gotuję go właśnie tak. Nie można powiedzieć, że jest wtedy najpyszniejszy, niestety, ale przynajmniej zawsze się po nim dobrze czuję. Rosół dla rodziny musi być trochę "tłustszy", dlatego lepiej wybrać dwa udka zamiast dwóch piersi z kurczaka. Ale uwaga - pozbywamy się wszystkich źródeł zbędnego tłuszczu, t.j. skóry i tłuszczu ukrytego pod nią.
Składniki na rosół:
2 udka z kurczaka
3 małe marchewki
pół selera
mała cebulka
korzeń pietruszki
sól
pieprz
[ewentualnie odrobina vegety lub jej zdrowszej, żelowej wersji - bulionetki]

  1. Najpierw myjemy dokładnie udka i zabieramy się za oporządzenie ich. Ostrym nożem odcinamy skórę i upewniamy się, że nie ma na mięsie dodatkowego tłuszczu. Myjemy ponownie. Na kuchence ustawiamy spory garnek i nalewamy do niego mniej więcej 3/4 wody. Do zimnej wody wkładamy mięso i pozwalamy mu się gotować przez około 30-40 minut.
  2. W tym czasie obieramy wszystkie warzywa (seler grubo, jego skórka jest gruba i zupełnie niejadalna), marchewki kroimy na 3,4-centymetrowe kawałki. Wrzucamy do garnka po upływie czasu podanego wyżej. Wywar gotuje się przez następne 30 minut.
  3. Warzywa powinny być już miękkie, mięsko świetnie ugotowane - czas przyprawić rosół. Najlepiej zatrzymać się na soli i pieprzu - glutaminian sodu to dla nas nic dobrego. Jeśli jednak decydujemy się na bulionetkę czy vegetę, to pamiętajmy, żeby dodać mniej soli.
Składniki na kluski lane:
woda
mąka pszenna
sól
1 jajko

  1. Do kwarty lub małego garnka wsypujemy mąkę - ilość dowolna, powiedzmy... około dwóch szklanek. Do tego dodajemy całe jajko i mieszamy. Aby wyrobić ciasto, dodajemy wodę, ale powoli, w małych ilościach. Najpierw dwie łyżki, próbujemy wyrobić. Jeśli jeszcze czujemy, że ciasto się nam opiera, dodajemy kolejne dwie łyżki mąki, potem po łyżce. Ciasto powinno mieć konsystencję bardzo gęstej śmietany. Solimy ciasto sporą szczyptą soli.
  2. W tym czasie w dużym garnku zagotowujemy lekko osoloną wodę. Próbujemy, czy ciasto ma dobrą konsystencję - trzymając garnek nad wodą nabieramy mniejsze pół łyżki ciasta i dosłownie wkładamy do wody. To znaczy, że nie staramy się zrzucić ciasta z łyżki, tylko wkładamy łyżkę z ciastem do wody, a ciasto powinno samo z niej zlecieć. Jeśli ciasto ma dostatecznie gęstą konsystencję, to natychmiast uformuje się w wodzie kluska. Znakiem, że ciasto nie jest dość gęste jest fakt, że rozpada się w wodzie na małe kawałki. W takim wypadku po prostu dodajemy mąkę do ciasta do odpowiedniej gęstości.
  3. Gdy już wiemy, że ciasto jest dość gęste, to wkładamy kolejne kluseczki do garnka tym samym sposobem. Można do jednego garnka włożyć ich całkiem sporo, praktycznie wszystkie z połowy kwarty. 
  4. Kluseczki gotujemy do czasu wypłynięcia, a potem około 3, 4 minut. Wyjmujemy jedną kluskę, sprawdzamy, czy w środku nie jest jeszcze lekko surowa i przelewamy wszystkie kluski przez cedzak.
Takie kluski to świetna alternatywa dla makaronu - a poza tym, niewiele z nas przygotowuje teraz samodzielnie makaron, a kluski lane są domowe i naprawdę przepyszne. Dla mnie - to jedno z wspanialszych kulinarnych wspomnień z dzieciństwa!

czwartek, 29 grudnia 2011

Świąteczny indyk w owocowej kąpieli

Długo szukałam dania, które mogłabym podać w święta, a które byłoby dla mnie lekkie i nieszkodliwe. Rozważałam ryby, różne mięsa, ale chciałam też czegoś efektownego. Przeglądając Christmas Cookbook 2010 przypomniałam sobie o indyku i natychmiast zaczęłam rozważać jego zalety - lekkie mięso, różnorodne w smaku zależnie od części, do tego spore i rzadko u nas jadane. Ale żeby indyk był wyjątkowo świąteczny musi mieć coś, co o świętach przypomina - u mnie suszone owoce i wykwintny sos z brandy!


Składniki na 10 osób: (lub podwójne dokładki dla mniejszej ilości osób)
1 cały indyk lub pierś z indyka i 2 uda
1 kg rajskich jabłuszek lub dwie garści suszonych jabłek
8 małych gruszek
20 dag suszonych śliwek
8 małych cebulek
8 ząbków czosnku
20 dag boczku w plastrach
2 łyżeczki szałwii suszonej
2 łyżeczki suszonego tymianku
2 szklanki białego wytrawnego wina
1 szklanka soku jabłkowego
1 kieliszek brandy
sok z 1 cytryny
oliwa zo liwek
sól, pieprz

1. Oczyszczone mięso nacieramy solą, pieprzem, sokiem z cytryny i ziołami. Wkładamy do miski. Ja zdecydowałam się na cząstki indyka, a nie na całego. Jeśli chcecie upiec całego, należy nafaszerować go owocami i zaszyć nitką. Dalsza część przepisu dotyczy tylko wersji z kawałkami indyka - kiedyś wypróbuję też całość i dopiszę odpowiednie instrukcje! Indyka odkładamy na bok na co najmniej godzinę.
2. Zamarynowanego wcześniej indyka wykładamy na wysmarowaną odrobiną oliwy płaską formę. Forma musi być odrobinę wgłębiona, tak by soki z indyka i wino nie wypływały. Indyka obkładamy boczkiem, a następnie wszystkimi owocami. Wkładamy na 30 minut do piekarnika nagrzanego na 220 stopni, by wierzchy trochę się zrumieniły. 
3. Oryginalny przepis w tym miejscu poleca polać indyka winem - ja jednak wraz z mamą przełożyłam go do brytfanny i tam polałam winem, aby mógł poddusić się w winno-owocowym sosie. Temperaturę zmniejszamy do 180 stopni i pieczemy dalej.
4. Po godzinie odkrywamy indyka, lekko odparowujemy sos w piekarniku i przekładamy go z powrotem na poprzednio używaną formę, tak by sos się zredukował, a indyk odrobinę zrumienił. Można włączyć grill i termoobieg. Pieczemy kolejne pół godziny i sprawdzamy temperaturę termometrem do mięs - powinna sięgać 90 stopni w samym środku mięsa. Jeśli tak jest, wyłączamy indyka i zostawiamy w piekarniku, jeśli nie, dopiekamy (tylko już bez grilla, by go nie spalić) aż osiągnie pożądaną temperaturę.
5. Na koniec zlewamy sos z formy do garnka lub z powrotem do używanej wcześniej brytfanny i ustawiamy na kuchence. Dolewamy brandy i sok jabłkowy i gotujemy aż do odparowania. Jeśli odparowywanie się przeciąga, a nam nie starcza już cierpliwości, można dodać odrobinę mąki dokładnie rozrobionej z wodą (w propocji pół na pół mąki ziemniaczanej i mąki pszennej) i zagęścić sos. Próbujemy smak sosu - powinien już teraz być wyborny. Sos należy jeszcze przecedzić do odpowiedniej sosjerki i... można podawać :)
6. Indyk powinien "dojść do siebie" przed podaniem około pół godziny. Można zostawić go w studzącym się piekarniku.lub wyjąć na zewnątrz. 

Indyka podajemy z sosem i zdrowymi ugotowanymi ziemniakami lub z chlebem. Mięso kroimy w plastry a na talerzu obok mięsa układamy owoce, z którymi piekł się indyk. Mogę pochwalić go z pełną odpowiedzialnością - drób nigdy nie smakował mi bardziej :) Przede wszystkim jednak polecam sos - wyśmienity!

Podziękowania dla koleżanki mojej mamy, którą ja nazywam Ciocią Stasią,a  u której moja mama miała przyjemność po raz pierwszy spróbować tych delicji - dziękujemy za zabranie nas w tę kulinarną podróż!

czwartek, 1 grudnia 2011

Risotto po raz pierwszy

Kiedyś risotto stanowiło dla mnie najwyższy stopień wtajemniczenia – wydawało mi się niemożliwym, aby ryż, który w naszej ojczyźnie traktuje się dość zdawkowo i gotuje po prostu w plastikowych woreczkach, aż niemal rozpada się przy dotknięciu widelcem, móc ugotować na patelni. Tymczasem, kiedy smażymy ryż dolewając co chwilę chochle bulionu, na patelni dokonuje się proces prawie alchemiczny. Takim przynajmniej może się wydawać…
Najważniejszy jest rodzaj ryżu – ryż arborio lub inny podobny. W Polsce na opakowaniu często napisane jest po prostu „ryż na risotto”. W innych krajach, np. w Niemczech to po prostu Milchreis, czyli taki, z którego tradycyjnie przygotowuje się dania na mleku, choćby z cynamonem, czy z jabłkami. Podstawa to kształt ziaren. Aby risotto się udało, ryż musi mieć krągłe ziarenka.
Co do reszty składników, panuje tu wielka dowolność. Tylko podstawa się nie zmienia: dobry bulion (p. przepis na domowy bulion, który wykorzystujemy też do zup kremów) i białe wytrawne wino lub wermut. Reszta – pełna dowolność!
Kiedy spodziewam się gości, o których nie wiem aż tak wiele i nie wiem, co może im przypaść do gustu i co im nie zaszkodzi, zachowawczo staram się przygotować takie danie, które powinno pasować każdemu. Delikatne risotto do takich właśnie należy.

Subtelne risotto z kurczakiem
Risotto to niezgłębiona skarbnica smaków. Klasyczne risotto można łączyć z niemal wszystkimi składnikami. Do tej pory jedyny, który zupełnie nie przypadł mi do gustu to pomidory. Takie risotto jadłam we włoskiej restauracji, ale niestety… Nawet w kuchni włoskiej pomidory dodawane do wszystkiego nie przejdą. Zabiły smak samego risotto i tak otępiły mi podniebienie, że nie byłam w stanie stwierdzić, czy jest dobrze zrobione, czy gotowano je na bulionie, czy dodano wino. Nic!
Risotto może nie mieć żadnych dodatków i być po prostu aromatycznym ryżem o niepowtarzalnym smaku i towarzyszyć kurczakowi czy warzywom.
Ale jeśli ma być daniem głównym, powinno mieć w sobie jakąś „treść”. Tym razem risotto z kurczakiem:



250g ryżu
1litr bulionu warzywnego lub drobiowego
2 szklanki białego, wytrawnego wina
sól
pieprz
podwójna pierś z kurczaka
curry
masło i oliwa z oliwek

  1. Cebulę kroimy drobno. Rozgrzewamy patelnię z łyżką masła i odrobiną oliwy i wrzucamy na nią cebulę. 
  2. Gdy cebula już się zeszkli (uwaga, by jej nie spalić!) wsypujemy na nią ryż i pozwalamy mu chwilę się posmażyć. Po chwili zalewamy go szklanką wina. Będzie słychać syczenie, ale to żaden zły znak. 
  3. Gdy ryż wchłonie już niemal cały płyn, znów dolewamy wina. Gdy i to się wchłonie, dolewamy pierwszą chochlę bulionu. Płyn znów się wchłania, dolewamy bulionu i powtarzamy tę czynność, aż ryż będzie już miękki, ale nie rozgotowany. 
  4. W międzyczasie kroimy pierś z kurczaka na małe kawałki (długości ok. 1 cm). Na rozgrzaną patelnię z cienką warstwą oleju lub oliwy wrzucamy kurczaka. Gdy się podsmaży, posypujemy go curry tak, by każdy kawałek był lekko obtoczony przyprawą. Mieszamy, przyprawa się wchłania, posypujemy odrobiną soli i pieprzy i odstawiamy. 
  5. Kurczaka dodajemy do ryżu dopiero wtedy, gdy już zwiększył on objętość, a w smaku jest jednocześnie miękki, ale nie rozgotowany, lekko stawia opór przy gryzieniu. Mieszamy, delikatnie, próbujemy i jeśli risotto wydaje nam się niebiańsko kremowe, to znaczy, że jest gotowe. Jeśli nie, dolewamy jeszcze odrobinę płynu i chwilkę dusimy, aż ryż wchłonie płyn. 
  6. Risotto zdejmujemy z ognia. Konsystencja ma być odrobinę płynna. Sprawdzamy to w ten sposób: wkładamy drewnianą łyżkę w risotto, odsuwamy jego część i patrzymy, co jest na powierzchni patelni. Powinno być jedynie odrobinkę płynu, który po chwili wyłania się z pozostałego ryżu. 
Jedząc to risotto, niemal się rozpływam. Zresztą, risotto w każdej formie jest przewspaniałe. Nic dodać, nic ująć.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Cytrynowa pierś z kurczaka

Nie do końca odkrywczo, ale jednak trafnie, Nigella twierdzi, że niełatwo jest sprawić, by zwykły kurczak nie był nudny. A co dopiero wtedy, kiedy ogranicza nas kilka ważnych zasad, typu: bez smażenia, najlepiej bez tłuszczu, bez surowych warzyw... Dlatego prosta pierś z kurczaka może stać się wyzwaniem, ale niewiele trzeba, żeby nie wiało nudą!

Choć ostatnio, wakacyjnie, mało gotuję, dziś na stole postawiłam pierś z kurczaka w cytrynowym sosie z dodatkiem gotowanych na parze warzyw. Na deser - coś raczej dla gości niż dla mnie - sałatka Macedonia!
Cytrynowa pierś z kurczaka w doborowym towarzystwie

Potrzebne będą:
2 podwójne piersi z kurczaka
marynata:     
  • oliwa z oliwek
  • połówka cytryny
  • 5 ząbków czosnku
sos:      
  • 200 ml śmietany kremówki (30%)
  • 1 cytryna
  • sól
  • pieprz ziołowy lub (lepiej!)cytrynowy
  • 1 spory brokuł
  • 3 marchewki
  • 2 kg ziemniaków
  • świeży rozmaryn

W przygotowaniu marynaty do piersi z kurczaka zainspirowała mnie właśnie Nigella. Tym, którym czytanie po angielsku nie sprawia większych problemów, naprawdę gorąco polecam How to Eat Nigelli Lawson. Ale o tym w innym wątku :)
  1. Po co marynujemy? Ano, by uzyskać idealne mięso - soczyste, ale niesurowe po upieczeniu, idealnie nasączone, zupełnie niewysuszone. Piersi oczyszczamy ze zbędnego tłuszczu, sprawdzając, czy aby nie ma w nich pozostawionych kawałków kości. Solimy, pieprzymy, wkładamy do miski i zalewamy obficie oliwą z oliwek. Nigella sugeruje 3 łyżki stołowe na pierś, ale (z braku pewności czy chodzi jej o pierś podwójną czy pojedynczą) radzę nie przesadzać. Niech mięso będzie pokryte oliwą, obtoczone w niej, ale na pewno nie ma pływać. Na to wkrapiamy sok z połówki cytryny i wrzucamy ząbki czosnku. Muszą być obrane, a najlepiej jeśli na blacie lub desce lekko zdusimy je powierzchnią noża - na pewno oddadzą więcej aromatu :)
  2. Mięso przez co najmniej 20 minut "odpoczywa" w lodówce. W międzyczasie przygotowujemy ziemniaki - trzeba je dobrze umyć uważając, by nie uszkodzić ich delikatnej skórki. Kroimy je w ćwiartki, mocno solimy i w takiej postaci umieszczamy na blasze. Tak, jeśli ktokolwiek jeszcze ma wątpliwości, pieczemy i jemy! ze skórką!! Do tego warto posypać ziemniaki świeżym rozmarynem, daje niezastąpiony aromat. Piekarnik powinien być rozgrzany do 180 stopni. Ziemniaki potrzebują około godziny przy zwykłym pieczeniu, ale jedynie pół godziny w piekarniku z włączonym termoobiegiem. Do tego po pieczeniu w termoobiegu smakują naprawdę bosko... są w środku bardziej miękkie niż najlepsze frytki!
  3. Zależnie od tego, w jaki sposób pieczemy ziemniaki (termoobieg lub zwykł piekarnik), odpowiednio wcześnie wyjmujemy piersi z lodówki, odsączamy z marynaty i rozkładamy na kratce do pieczenia (którą wcześniej najlepiej lekko musnąć oliwą, aby mięso nie przywarło). Mięsko piecze się przez jakieś 15 minut pod grillem.
  4. W tym czasie wkładamy dowolne warzywa na parę lub gotujemy w garnuszku i przygotowujemy sos. Śmietankę rozgrzewamy w garnku i doprowadzamy do wrzenia. W tym czasie ścieramy skórkę z całej cytryny i dodajemy. Wyciskamy z niej też sok, ale  z nim ostrożnie - skórka nadaje słodkości, a zbyt wiele soku sprawi, że sos będzie gorzki lub przekwaszony. Do tego pieprz cytrynowy, redukujemy odrobinę objętość sosu i gotowe :)
Po wyjęciu mięska i ziemniaków z piekarnika (pieczone razem) umieszczamy je na talerzach, dokładamy warzywa i mięsko oraz warzywa polewamy sosem. Wszystko razem - prawdziwe delicje!

    poniedziałek, 16 maja 2011

    Filet z kurczaka w sosie pomidorowo-winnym

    Jedną z rzeczy, którą osobom z IBS na pewno wolno jeść jest kurczak - mięsko lekkie, chude, lekkostrawne (choć zależy to od formy przygotowania!), zwłaszcza w formie, którą tu dziś chcę opisać. Podstawowa zasada w tej kuchni to NIC SMAŻONEGO. Zasada dość smutna, zważywszy, że większość smażonych rzeczy jest przepyszna, np. frytki z głębokiego tłuszczu, skrzydełka z kurczaka, domowy obiad u mamy składający się ze smażonych kotletów... Możemy zapomnieć! Ale, nie jest tak źle, w końcu można przygotować pyszności, które nawet nie leżały obok oleju, a do tego jakie zdrowe:) 


    Do tego dania potrzebne będą:
    filet z kurczaka 
    białe wino półwytrawne lub wytrawne
    2 pomidory średniej wielkości
    3 małe papryki: zielona, żółta i czerwona
    bagietka lub ciabatta
    sól, pieprz, 2 ząbki czosnku
    oliwa z oliwek

    Przygotowanie dania nie powinno sprawiać trudności. Po pierwsze oczyszczamy pierś z kurczaka, tak by zostało czyste, chude mięsko. Dzielimy je na kawałki - dowolnie, choć ja lubię, gdy są to cienkie plastry o długości ok. 4-5 cm (im większe kawałki, tym trudniej zadbać o to, by były ugotowane, a nie wyschnięte). Tymczasem na patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy i wrzucamy na nią dwa lub trzy obrane ząbki czosnku. Kawałki mięsa solimy i pieprzymy, a następnie wkładamy na rozgrzany tłuszcz (nigdy na zimny, bo okropnie nim nasiąkną:(( )Nie chodzi o to, by je usmażyć, ale by lekko je sparzyć. Po dwóch minutach zalewamy je białym winem. Wystarczy jakieś 100-150 ml, więc spokojnie mogą to być resztki po jakimś fajnym wieczorze :) Teraz mięsko musi się dusić, chodzi więc o to, żeby ciągle na patelni była odpowiednia ilość płynów (choć nie muszą przykrywać mięsa w całości). W razie potrzeby dodajemy wody w dowolnej chwili. Oczywiście, alkohol to kiepski pomysł dla IBSów... ale tu praktycznie cały alkohol wyparowuje, ponieważ ma niższą temperaturę wrzenia niż woda. Zostaje jedynie aromat. W międzyczasie kroimy paprykę na dość cienkie paski, a je z kolei na pół albo na trzy części. Rozgrzewamy odrobinę oliwy w garnku i na niej dusimy warzywa. Będą odrobiną witamin w tym obiedzie, choć wiadomo, że dużą część wartościowych składników wyparuje wskutek podgrzewania. Ale... musimy zadowolić się tym, co mamy:) Plus kolorowo wygląda na talerzu!
    Mięsko powinno być gotowe po maksymalnie 10 minutach, a płyn powinien cały czas lekko wrzeć. Na koniec dodajemy pomidory - sparzone, obrane ze skórek i pokrojone w kawałki. Jeśli dodamy za wcześnie - zrobi się z nich papka.Próbujemy sos, w razie potrzeby dodajemy soli lub pieprzu. Innych przypraw nie polecam, o ile nie są konieczne. Dla większości żołądków stanowią orzech nie do zgryzienia. Tu akurat wino i pomidory wystarczą w zupełności :)
    Kroimy bagietkę, zdejmujemy warzywa z ognia oraz mięsko z patelni. Pozostały na patelni sos winny z pomidorami lekko odparowujemy aż będzie go wystarczająca ilość do polania mięsa dla dwóch osób. Zdejmujemy z ognia. Wszystko ląduje na talerzu i wygląda jak na załączonym obrazku!:)

    PS. Było lekko, zdrowo i naprawdę smacznie. Obyło się bez jakichkolwiek nieprzyjemności ;)