niedziela, 13 maja 2012

Wegetariański kuskus z pistacjami

Rozwiązanie na upalne majowe dni - kiedy wstawienie mięsa do piekarnika lub ugotowanie zupy wiąże się z zamienieniem kuchni w łaźnię parową i koniecznie chcemy tego uniknąć. Kuskus z warzywami i orzechami to świetnie rozwiązanie - pożywny, pyszny, niecodzienny i zdrowy.

Składniki:
kuskus
papryka
cukinia
kukurydza z puszki
pietruszka
pistacje
sól, pieprz, oliwa z oliwek
ocet jabłkowy / cytryna

Kuskus (dowolna ilość, u mnie około 100 g) wsypujemy do miski lub garnka i zalewamy wrzątkiem na 2 cm powyżej poziomu kaszy. Solimy i przykrywamy folią przezroczystą.
Po 5 minutach odkrywamy, mocno mieszamy widelcem i gotowe.

W tym czasie kroimy drobno paprykę i cukinię. Wstawiamy je na 5 minut w parowarze, aż będą miękkie.

Do kuskusu dodajemy gotową paprykę, cukinię, kukurydzę i posiekaną pietruszkę. 

Pistacje obieramy z łupinek i oczyszczamy z "łusek" - lekko podpiekamy na patelni bez tłuszczu.

Do miski z kuskusem dodajemy sól, pieprz i cytrynę lub ocet jabłkowy do smaku - ma mieć dość wyrazisty smak, lecz uwaga - łatwo przesolić lub przesadzić z octem. Do całości dodajemy łyżkę oliwy z oliwek i mieszamy. Nakładamy do miseczek a na wierzch rozsypujemy pistacje. 
Smacznego :)

sobota, 21 kwietnia 2012

FODMAP - tajemniczo brzmi, a szkodzi


W marcowym numerze Today’s Dietician pojawił się niezwykle ciekawy artykuł na temat diety dla osób z zespołem jelita drażliwego. „Successful Low-FODMAP Living”, czyli „Życie z dietą o niskiej zawartości składników FODMAP – jak osiągnąć sukces” to opis najnowszych odkryć naukowców i wyników badań z dietetyki.
FODMAPs – tajemnicze składniki, to po polsku FODMAW - Fermentujące oligo-, di- i monosacharydy oraz alkohole wielowodorotlenowe – tajemnicza grupa substancji znanych bliżej fanom chemii. Kluczowe jest tu chyba słowo „fermentujące” – w efekcie wszystko, co zawiera te składniki szkodzi osobom z problemami żołądkowymi, mniej lub bardziej. Autorzy artykułu wyraźnie stwierdzają, że każdy z nas może mieć większy lub mniejszy poziom odporności na te składniki. Gdzie je spotkamy? Otóż, prawie wszędzie. A zwłaszcza w miętówkach i gumach do żucia, sklepowych bulionach warzywnych, mące pszennej, mleku, i lodach, jabłkach, gruszkach, miodzie i arbuzie, a także cebuli i czosnku.
W moim przypadku wszystko to się pokrywa – o ile mąkę pszenną zniosę, to wszystkie pozostałe składniki to gwarancja bardzo kiepskiego dnia i jeszcze gorszej nocy. Dobrym przykładem zróżnicowanej odporności jest miód – bez problemu mogę wypić herbatę słodzoną lekko miodem, ale już chleb z miodem w większej ilości to zabójstwo.
Powołując się na badania m.in. King’s College w Londynie autorzy wskazują, że aż 86% badanych odczuło znaczną poprawę wszelkich objawów. Imponująca liczba! Dalej autorzy sugerują różne sposoby wypełniania „luk” w diecie, związanych z niedostatecznym dostarczaniem ważnych składników i restrykcyjnością diety (nawiasem mówiąc znacząco pokrywa się ona ze składnikami, które opisałam w Diecie Dr. B).
Warto więc dokładnie planować dietę i wybierać: mleko bez laktozy, sery takie jak: cheddar, feta, mozzarella, szpinak, owsianka i otręby ryżowe. Nie zaszkodzi domowy rosół, risotto (jaka wspaniała wiadomość!), dania z kurczakiem. Zupełnie bez ograniczeń można jeść mięso i oliwę – nie zawierają FODMAP.
Artykuł jest zdecydowanie godny polecenia. Oprócz wskazówek dotyczących składników autorzy podają również dwie przykładowe diety i pomysły na przekąski, oszukiwanie zmysłów smaku oraz rady dotyczące patrzenia na listy składników na opakowaniach w sklepach. Wszystkim biegle czytającym po angielsku polecam wersję oryginalną – innym ciekawym tematu chętnie podrzucę tłumaczenie lub wyjaśnienia fragmentów.
A ja, tymczasem, spróbuję wprowadzić w życie jedną z przykładowych jednodniowych diet – niedługo dodam przepisy i samą rozpiskę diety :)



sobota, 7 kwietnia 2012

Orzechowiec

Na Wielkanoc nigdy nie pieczemy w domu mazurka - brakuje wśród nas jego fanów, a i tradycyjnego przepisu, nawet najstarsza kobieta w rodzinie nie pamięta, by u niej w domu kiedykolwiek go pieczono. Za to w tym roku po raz kolejny orzechowiec - wyjątkowe ciasto miodowo-orzechowe. Warto spróbować, bo zaskakuje smakiem. Orzechy tracą twardość i stają się wyjątkowo kruche, a miodowe placki odrobinę przypominają korzenne aromaty. Cała kuchnia wypełnia się jego zapachem, a domownicy zlatują się, by "sprawdzić, czy przypadkiem nie jest zatruty" :)





Ciasto:
0,5 kg mąki
2 jaja
20 dkg cukru
125 g margaryny
1 łyżeczka  sody
2 łyżki miodu
2 łyżki mleka

Ciasto zagniatamy i dzielimy na 3 części. Pierwsze dwie porcje pieczemy na płasko w blasze o wymiarach 20x35 cm około 10, 15 minut – ciasto lekko brązowieje, bo ma w sobie miód i jest twarde po upieczeniu. Ostatnią porcję wykładamy na blasze na papierze do pieczenia i pokrywamy masą (wg przepisu poniżej). Pieczemy razem z masą.

Masa na wierzch:
30 dkg orzechów włoskich
½ szklanki cukru
½ szklanki margaryny
2 łyżki miodu
na patelni rozpuszczamy margarynę, dodajemy wszystkie składniki i pieczemy na złoty kolor.

Krem:
½ l mleka
15 dkg cukru
250 g margaryny
2 łyżki mąki
1 łyżka mąki ziemniaczanej.

Wszystkie składniki (domowy budyń) gotujemy razem z margaryną. Na gotowe zimne placki wykładamy masę warstwowo:
placek + masa + placek + masa + placek pokryty masą orzechową.

wtorek, 28 lutego 2012

Orata con patate al forno


Dorada kojarzy mi się nieodłącznie z kuchnią włoską, choć można zjeść ją i w warszawskich restauracjach, i nad polskim morzem, a przede wszystkim bez trudu można przygotować ją w domu.
Nie chcąc urządzać reklamy, muszę pochwalić moje pewne odkrycie - po powrocie do Warszawy z wielką radością odkryłam, że w samym centrum, w połowie Nowego Światu każdy kuchnioholik może kupić świeże, niemrożone ryby, owoce morza, a nawet skosztować tych przygotowanych na miejscu. Mam tu na myśli sklep i restaurację Top Fish. Tym razem, skusiłam się w nim na dorodne dorady - pięknie wyglądające ryby w ładnym pełnym kształcie o lśniących oczach, które świadczą o ich świeżości dużo bardziej przekonująco niż najbardziej usilne przekonywanie sprzedawcy.
Przeprowadzki, życie na walizkach i podróże doprowadziły mój żołądek do niemiłego stanu, więc postanowiłam urządzić się w nowej kuchni i z powrotem zanurzyć się w kuchni lekkiej, lekkostrawnej i przepysznej. Dorada tylko mi w tym pomogła.
Oczywiście, najlepiej ryba smakuje z pieca włoskiego lub smażona. Ale obie te opcje odpadają (pierwsza z braku pieca, druga z powodu zakazanego smażenia), więc przyrządziłam je w piekarniku w foliowych pakunkach. To jedna z moich ulubionych metod przygotowywania ryb - są wtedy soczyste, niewysuszone, wypełnione aromatem i smakiem i w pełni wchłaniają wszelkie zioła, które do nich napakuję. Tym razem nadzienie pietruszkowo-czosnkowe, a do tego patate al forno, czyli z włoskiego ziemniaki z pieca.
Składniki dla 2 osób:
2 dorady (tusze)
pęczek pietruszki
sól morska
czosnek w ząbkach lub wersja tradycyjna (w składzie nic poza ziołami i przyprawami, brak glutaminianu sodu i innych przyjemniaczków)
pieprz
6 ziemniaków małej wielkości
świeże oregano

1. Dorady myjemy, sprawdzamy czy wymagają usunięcia jakichkolwiek łusek i odkładamy na deskę. Nacieramy je solą morską w środku i na zewnątrz, posypujemy lekko czosnkiem i napełniamy po brzegi koperkiem. Pęczek w całości zużywamy po połowie na doradę.
2. Ziemniaki rozcinamy na pół, nacieramy solą i układamy na blasze. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni w trybie "Termoobieg" - tylko to zapewni nam wyśmienitą skórkę na ziemniakach i szybki czas pieczenia. Wstawiamy ziemniaki ułożone po jednej stronie blachy w rządkach do piekarnika i pieczemy 15 minut.
3. Do piekarnika na tę samą blachę wkładamy ryby umieszczone w osobnych koszulkach z folii aluminiowej. Muszą być szczelnie zamknięte, by aromat nie uleciał. Zmniejszamy temperaturę do 180 stopni a na ziemniaczkach układamy gałązki oregano.
4. Wyjmujemy rybę po 20 minutach - otwieramy kieszonki, uważając, by sos nie wyleciał na nas czy na blat i układamy je na talerzach. Jeśli ktoś woli, można przed wyjęciem ryb otworzyć kieszonki i włączyć grill w piekarniku - wtedy z wierzchu będą miały zapieczoną skórkę.
5. Do ryb dokładamy z boku zapieczone ziemniaczki wraz ze zrumienionym oregano i podajemy.

Oczywiście, jakże pysznie byłoby, gdyby do ryby w takiej formie dołożyć sos, np. jogurtowo-cytrynowy, lub czosnkowy. Ale ja, dla lepszego samopoczucia i celem uniknięcia bólu brzucha, rezygnuję. Innym razem :)

Przepis jest częścią akcji "Jedzmy ryby". Ja też zachęcam Was gorąco do poparcia tej idei - mało jest zdrowszych rzeczy niż rybki i warto zamienić mięso na rybę co najmniej raz w tygodniu. Nawet niech będzie tradycyjny piątek, byleby rybka była!

niedziela, 19 lutego 2012

Devil's Food Cakes

Jak sama nazwa wskazuje, muffinki, które upiekłam dzisiaj pod wieloma względami przypominają diabła - są nieziemsko ciemne, szatańsko pyszne i właściwie sam pomysł pieczenia tak kalorycznych i tak mocno czekoladowych babeczek jest iście szatański. Mimo to, a może właśnie dzięki temu, w ramach tegorocznego Czekoladowego Weekendu upiekłam właśnie Devil's Food Cakes.
Devil's Food Cakes to tradycyjne amerykańskie ciasto czekoladowe, które pojawiło się w Stanach Zjednoczonych na początku XX wieku. Sam fakt, że pozostaje wiecznie modną klasyką od tamtego czasu powinien was przekonać do wypróbowania tego przepisu. Zwłaszcza, że to wersja dla mniejszych łasuchów, czyli np. tych, którzy na wiele słodkości nie mogą sobie pozwolić, np. osoby z IBS. Mimo mniejszych rozmiarów Devil's Food Muffins są równie diabelskie i niezwykle efektowne.

Składniki na 18 muffinków:
50 g margaryny do ciast lub masła
125 g cukru trzcinowego
2 spore jajka
125 g mąki
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
4 i 1/2 łyżki ciemnego kakao
125 ml śmietany 12 lub 18%

Składniki na krem:
125 g ciemnej czekolady dobrej jakości
2 łyżki drobnego cukru
150 ml śmietany
ok 50 g mlecznej czekolady i 50 g białej czekolady na wiórki

  1. Zaczynamy od włączenia piekarnika na 180 st. C. Przygotowujemy dwie blachy do pieczenia muffinków. Z braku takich możemy użyć zwykłych papierków do muffinków, ale w zdwojonej ilości. Wkładamy jeden papierek w drugi i tym samym uzyskujemy wzmocnioną małą foremkę - ciasto się nie rozleje.
  2. Do miski wkładamy margarynę (musi być wcześniej wyjęta z lodówki, by dała się rozmiksować), cukier, jajka, mąkę, proszek i kakao. Łączymy za pomocą miksera.  Gdy ciasto uzyska gładką konsystencję, odkładamy mikser, dodajemy śmietanę i łączymy za pomocą łyżki z masą. Śmietana powinna mieć 12 lub 18 % tłuszczu i może być kwaśna.
  3. Ciasto przekładamy równomiernie do foremek lub papierków.  Gdy piekarnik się nagrzeje, wkładamy blachy do środka i pieczemy ok. 20 minut - foremki mają się wypełnić, a muffinki powinny być pulchne i ładnie popękane od góry.
  4. Gdy upieczone muffinki stygną, stawiamy na kuchence garnek z wodą i doprowadzamy ją do wrzenia. Na górę nakładamy metalową miseczkę i wrzucamy do niej czekoladę połamaną na kawałki. Czekolada rozpuszcza się na parze. Gdy się rozpuści, zdejmujemy ją z ognia i lekko chłodzimy. Następnie dodajemy do niej cukier i śmietanę. Masę nakładamy na ostudzone muffinki. Białą i mleczną czekoladę "kroimy" obieraczką do warzyw - dzięki temu powstaną drobne wiórki. Posypujemy nimi gotowe muffinki z masą na wierzchu i voila! Gotowe :)
Takie muffinki to świetny sposób na poprawienie szarego, burego, zimowego dnia. A  pełne rozanielenia i zachwytu miny tych szczęśliwców, których nimi poczęstujemy, wystarczą za najlepszą pochwałę i napełnią dumą każdą kucharkę :)

piątek, 10 lutego 2012

Anielski kurczak na święto miłości

W Niemczech odkryłam wspaniałe miejsce - mekkę dla domatorów i kucharzy, czyli sklepy Depot. A w nich tuż w przed Walentynkami piękne naczynia z uszkami w kształcie anielskich skrzydeł. Kiedy nałożymy do nich coś ugotowanego od serca, nawet najskromniejsza kolacja zamieni się w iście boski wieczór. Nasi ukochani wyczują w każdym kęsie uczucia z jakimi kroimy składniki, mieszamy, pieczemy, gotujemy i smażymy. Jak w staropolskiej tradycji, przez żołądek do serca ukochanych nam osób!




 
Składniki:
podwójna pierś z kurczaka
2 puszki mandarynek
puszka ananasów
2 torebki ryżu basmati lub jaśminowego
sól, pieprz
 1.Dokładnie obieramy piersi z kurczaka z wszelkiego tłuszczu – najchudsze mięso będzie najlepsze dla każdego, kto ma problemy z żołądkiem. Kroimy kurczaka w kostkę o dowolnej wielkości i smażymy na oliwie z oliwek, aż będzie idealnie dopieczona i krucha, ale nie przypieczona. Solimy i pieprzymy mięso i zdejmujemy z patelni. 

2.Gotujemy ryż bez torebek – nie ma potrzeby gotować plastiku z naszym jedzeniem. Ryż powinien być lekko al dente.  Ryż odcedzamy i przekładamy do woka lub bardzo głębokiej patelni (z braku laku wystarczy też garnek :)).

3.Otwieramy ananasa i mandarynki. Ananasa w kawałkach dodajemy do ryżu i mieszamy. Wlewamy połowę soku z puszki ananasów – nada ryżowi wspaniałego aromatu. Dodajemy kurczaka i próbujemy – ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem lub dolewamy jeszcze soku ananasowego. Mocno mieszamy, a na sam koniec dodajemy mandarynki – bardzo łatwo się kruszą i zamieniają w drobne kawałeczki, więc po dołożeniu mandarynek, najlepiej już nie mieszać.

KOMENTARZ – Złota zasada prawdziwej i wykwintnej kuchni stanowi, że należy używać produktów naturalnych, najlepszej jakości i z najwyższej półki. Żadnych półśrodków. Tymczasem ja przedstawiam wam przepis na ryż z mandarynkami i ananasami z puszki. Jednak zimą owoce, które dostajemy w sklepach są spryskane ogromną ilością chemikaliów. A do tego… podstawą diety IBS jest… kompletny zakaz surowych owoców i warzyw. A te z puszki są dużo lżejsze i dużo bardziej miękkie, a dzięki temu dużo bardziej lekkostrawne. Więc pozwólmy sobie zapomnieć o niektórych złotych zasadach i cieszmy się wspaniałą kolacją walentynkową, po której bóle brzucha w niczym nie będą przeszkadzać :)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Risotto z pieczarkami i pietruszka

Każdy powinien mieć swoje ulubione risotto - wersja z pieczarkami i pietruszką zdecydowanie należy do najbardziej ulubionych mojego chłopaka. To opcja bezmięsna, bardzo dobra na złagodzenie bólu brzucha i odmianę od kurczaka, mięsa mielonego i innych mięsnych atrakcji.

Dla odmiany użyłam czerwonej cebuli - dodaje risotto pięknego koloru i ciekawie kontrastuje z zielenią pietruszki i bielą parmezanu. Polecam, naprawdę świetnie smakuje. Do tego czerwona cebula jest dużo lżejsza od białej, warto więc wymienić klasyczną białą na czerwoną i cieszyć się, że zrobiło się coś dobrego dla siebie :)

Klasycznie, zaczynamy od podsmażenia i zeszklenia cebulki, następnie przysmażenia ryżu i kończymy na dolewanym powoli, chochelka po chochelce, bulionie. Przepis na podstawowe risotto znajdziecie tutaj. Usuńcie z przepisu jedynie curry i kurczaka, wszystko poza tym zgadza się w pełni.
Składniki:
250g ryżu
1litr bulionu warzywnego lub drobiowego
2 szklanki białego, wytrawnego wina
sól
pieprz
ser pleśniowy typu Blue lub Brie
kilka świeżych, dorodnych pieczarek
masło i oliwa z oliwek

Z podstawowych składników przygotowujemy risotto według przepisu. W międzyczasie myjemy pieczarki, osuszamy i kroimy je w dowolny kształt. Ja zwykle kroję je w cienkie plasterki, wtedy wyraźnie widać je w risotto i nie giną w ryżu.
Grzyby dodajemy pod sam koniec, przed wlaniem ostatniej porcji bulionu. Gotują się bardzo szybko i nie trzeba poświęcać im zbyt wiele czasu. 
Połowę opakowania serka pleśniowego kroimy (na ile pozwoli nam się pokroić) w plasterki i wrzucamy do risotto. Gdy się stopi, nada risotto pysznego serowego smaku, który będzie kontrastował z aromatem pieczarek i świeżej pietruszki.
A propos, pietruszkę siekamy na desce na bardzo drobno. Część mieszamy z gotowym risotto na patelni, resztę nakładamy na wierzch, na talerzach. Na stole stawiamy deskę z parmezanem i tarką - każdy smakosz sam doprawi swoje risotto odpowiednią ilością ostrego parmezanu. Dla mnie, ze względu na dietę, odrobinę, by nie kusić losu. Dla pozostałych, ile dusza zapragnie :)